środa, 25 czerwca 2014

Lakierowanie całego samochodu - Honda Civic mk3 coupe

Lakierowanie Honda Civic mk3 coupe Cześć!

Dziś pokażę jak można ożywić stary, zmęczony samochód, którego nie chcemy sprzedawać ani tym bardziej oddawać na złom. Przyczyna Waszego poświęcenia dla owego auta jest dowolna.. czy to sentyment, czy to jakaś ciekawa i niespotykana wersja samochodu, czy zwyczajnie je lubicie :) Efekt i satysfakcja gwarantowana.

Tym razem zająłem się Hondą Civic mk3 coupe należącą do mojego znajomego..


Wcześniej w Hondzie zostały wspawane reperaturki tylnych błotników, ponieważ były dość mocno zardzewiałe, założone nowe zderzaki, a ja zająłem się tylko lakierem, wymianą jednego błotnika przedniego i dopasowaniem zderzaków. Hondę otrzymałem w takim stanie:



W pierwszej kolejności należy takie auto dokładnie umyć i wyczyścić wszystkie "zakamarki" z zalegającego brudu i piachu.. Ja umyłem również silnik :) Po myciu zabieramy się za rozbieranie. Demontujemy wszystko co przeszkadza nam w malowaniu, a resztę będziemy wyklejać. Jeśli macie więcej czasu i możliwości możecie oczywiście wyjąć szyby i rozebrać wszystko do malowania - im więcej zdemontujecie tym lepiej i tym łatwiej później będzie się maskowało i malowało :)

Po rozebraniu auta, przetarciu miejsc do naprawy papierem 150 i odtłuszczeniu, możemy popełnić pierwsze szpachlowanie. Pamiętajcie, że im dokładniej nakładacie szpachlówkę tym mniej będzie roboty przy jej szlifowaniu. Honda była dość mocno porysowana i powgniatana w stylu "wózkiem na parkingu", więc pierwsze szpachlowanie przed szlifem wygląda mało przyjemnie ;)



Pierwsze szpachlowanie dość nierównych spawów na tylnych błotnikach wykonujemy szpachlówką z włóknem szklanym a to dlatego, że tam warstwa szpachli będzie niestety trochę grubsza i włókno szklane zapobiegnie pękaniu.. Dalej już tylko szlifowanie i korygowanie nierówności. Najwięcej pracy oczywiście zajęły tylne błotniki ale w końcu i one się poddały stając się gładkie jak trzeba :) W celu przyśpieszenia roboty polecam szlifierkę oscylacyjną ;)



Kiedy w końcu wszystko jest już zadowalająco równe i gładkie, bierzemy się za zmatowienie całego samochodu. Konieczne jest to dlatego, że nowy lakier o wiele lepiej trzyma się matowej powierzchni i z nieprzygotowanego w ten sposób podłoża prawdopodobnie zejdzie czego byśmy nie chcieli ;) Czynność ta nie zabiera wiele czasu więc już za parę chwil możemy wyklejać wszystko co ma nie zostać pomalowane.. szyby, klamki, otwory po reflektorach itd.

Ważne, że jeśli lakierujemy tylko z zewnątrz (nie malujemy wnęk drzwi, maski, wlewu paliwa itd.) wykorzystujemy specjalną taśmę piankową do maskowania szczelin w nadwoziu. Zapobiegnie ona rozpyleniu lakieru we wnękach drzwi i oszczędzi nam sporo czyszczenia na końcu :)



Dość mozolna praca ale nie zniechęcajcie się bo teraz już tylko przyjemność :) Kiedy już wszystko dokładnie zamaskujemy, odtłuszczamy dokładnie całą powierzchnię do lakierowania przy pomocy zmywacza silikonowego (czy tez do usuwania silikonów). Trzeba poświęcić trochę czasu, żeby zrobić to dokładnie - odczujemy to podczas nakładania lakieru. Następnie odmuchujemy całość sprężonym powietrzem przy okazji sprawdzając czy taśma maskująca nigdzie nam się nie podrywa, bo później jak już pójdzie lakier to mamy dodatkowe, upierdliwe czyszczenie na końcu ;)

A więc wszystko gotowe to podkład do pistoletu i do dzieła..



Pierwsza przyjemność już jest... kontynenty szpachlówkowe ujednoliciły się i możemy zobaczyć naszą pracę włożoną w szlifowanie :)

Teraz czekamy do wyschnięcia lakieru (różne lakiery mają różne czasy schnięcia.. zależy to też od wilgotności i temperatury). Po wyschnięciu, wszelkie nierówności, paproszki i morki wygładzamy papierem 800 i na koniec ponownie dokładnie myjemy zmywaczem silikonowym.

W dokładnie umyty (lub drugi jak ktoś ma) pistolet lejemy bazę (tutaj nakładam lakier dwuwarstwowy baza+klar) i lakierujemy.



Mamy już kolor, lecz nie jest on spektakularny... baza nie oddaje końcowego koloru a w dodatku jest półmatowa więc nie wpadajcie jeszcze w panikę, że coś się nie udało ;) Baza schnie dość szybko i można nakładać klar (lakier przezroczysty nadający głęboki połysk). Jeśli macie jakieś niewielkie poprawki do zrobienia np. paproszek się przyklei, to możecie to naprawić papierem 1000 ale bardzo delikatnie, ponieważ baza jest bardzo cienka i łatwo się ściera..

Wlewamy klar do pistoletu i delektujemy się powstającym połyskiem i kolorem, na który czekaliśmy :)



Lakier bezbarwny możemy nakładać grubo, żeby później można było bezstresowo wszystko wypolerować nie martwiąc się, że przedrzemy się do bazy.. Jednak uważajcie bo klar jest rzadki i chwila nie uwagi przy nakładaniu wystarczy, żeby zrobił nam się zaciek. Nie ma wtedy tragedii bo po wyschnięciu i stwardnieniu można bez większych problemów taki zaciek delikatnie usunąć, ale to jest dodatkowa robota i czas. Usuwamy ostrożnie maskowania jak wszystko przeschnie (uważajcie bo łatwo poderwać miękki, grubo położony lakier razem z taśmą!!). Teraz zostawiamy wszystko i idziemy na piwo ;) Najlepiej zostawić na noc.

Teraz zostało już tylko wszystko delikatnie złożyć i cieszyć się swoją pracą i nowym wyglądem Waszego ukochanego auta :) Jeśli chodzi o polerkę i usuwanie ewentualnych zacieków czy paproszków to bądźcie cierpliwi i odczekajcie 2..3 tygodnie aż wszystko dobrze się utwardzi.

Honda na koniec pracy wyglądała tak (spojlera nie ma na zdjęciach, ponieważ był malowany później):




Uwierzcie mi, że satysfakcja i frajda z jazdy samochodem, o który sami tak zadbaliśmy jest nieporównywalnie większa niż jak ktoś zrobi to za nas ;)
A więc życzę owocnej pracy i dobrej zabawy! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz