piątek, 1 lipca 2016

Zerwany pasek rozrządu.. naprawa silnika to nie koniec świata!


Cześć!

Dziś poruszymy temat, który wielu użytkowników samochodów przyprawia o gęsią skórkę... rozrząd i jego awaria, czyli kolokwialnie rzecz ujmując - pęknięty pasek rozrządu w silniku kolizyjnym. W tym przypadku naprawiamy Opla Vectre z silnikiem 2.0 16V ECOTEC.





Po pierwsze dla najmniej obeznanych w temacie.. co to jest silnik kolizyjny? Otóż jest to taki silnik, w którym zawory przy pełnym otwarciu (czyli wysunięte z gniazd w stronę tłoków) zderzyłyby się z tłokami, gdyby te znalazły się w maksymalnym górnym położeniu. Analogicznie.. silnik bezkolizyjny to taki w którym niezaleznie od położenia zaworów i tłoków, jedne z drugimi się nie spotkają.

W każdym silniku układ rozrządu "pilnuje", żeby tłoki zawsze znajdowały się w odpowiednim położeniu względem zaworów. W jednych silnikach zarządza tym pasek rozrządu a w innych łancuch rozrządu. Panuje powszechna opinia, że łańcucha nie trzeba wymieniać.. jednak nie jest to prawda! Prawdą jest jednak, że należy to robić o wiele rzadziej niż w przypadku paska.

Ale przejdźmy do konkretów. Jedziemy sobie a tu nagle niezbyt głośny TRZASK! Silnik gaśnie i koniec jazdy. Pękł pasek rozrządu. Przyczyna nie jest ważna... czy to nie wymieniliśmy na czas, czy to coś się wkręciło i się wszystko zmieliło...

Taka awaria to nie koniec świata! Owszem koszty będą, ale nie koniecznie takie ogromne jak może się wydawać.

Kiedy już ustawimy auto w miejscu naprawy (polecam post o holowaniu) i zdobędziemy się na odwagę żeby ten "młynek" co się nam zrobił obejrzeć, to standardowo zaczynamy od zastosowania znieczulenia ogólnego. Odłączamy akumulator. W tym przypadku jest to ważne, ponieważ będziemy odkręcać elementy, które mogą np.: dotknąć do okablowania alternatora i zrobić nam spektakularne zwarcie ;)

No to do dzieła :) Musimy sprawdzić jakie straty nas spotkały, więc rozbieramy poszczególne elementy przymocowane do głowicy silnika. Kiedy pęknie pasek w silniku kolizyjnym, możecie mieć pewność, że pogięły się zawory więc trzeba zdjąć głowicę. Moim rekordem szczęścia w nieszczęściu jest zgięty tylko jeden zawór w Fordzie Escorcie, którego miałem dawno temu :).

Dokumentujemy wszystkie wtyczki jakie odłączamy i śrubki jakie odkręcamy bo będzie tego sporo. Zaufajcie mi, że nawet najlepsza pamięć zawiedzie i nie złożycie wszytkiego tak szybko jakbyście chcięli bez zapisywania czy fotografowania tego co robicie ;).

Odpinamy elementy dolotu. Wtyczkę czujnika temperatury powietrza, przepływomierza i w moim przypadku elementów instalacji sekwencyjnej LPG.



Powoli i spokojnie oddzielamy kolejne elementy od głowicy. Zdejmujemy rury dolotowe, odpinamy listwę wtryskową do gazu. Wszystkie kable od czujników kładziemy tak aby były łatwo dostępne, ale żeby nie przeszkadzaly w zdjęciu głowicy.



Teraz rozłączamy rurę z płynem chłodzącym przy termostacie, tym samym spuszczejąc płyn chłodniczy. Następnie odpinamy kolejne elementy (pamiętajcie o monitorowaniu :) ).



Wybaczcie, że robię to na takim brudnym silniku (bardzo tego nie lubię ;) ), ale pasek zerwał mi się dzień po tym jak auto trafiło w moje ręce. Nie zdążyłem przy nim zrobić kompletnie nic... a wcześniej bardzo długo jeździło z uszkodzonym korkiem wlewu oleju... efekt widać :/

Dalej odkręcamy kolektor wydechowy i zsuwamy go ze śrub.. wydech będzie prężył więc uważajcie, żeby nie uszkodzić szpilek w głowicy. Demontujemy układ zapłonowy dokumentując oczywiście kolejność kabli na świecach :). Odpinamy rurki od pokrywy zaworów i zdejmujemy samą pokrywę.



Odsłoniliśmy właśnie wałki rozrządu, które również odkręcamy. Możemy zdjąć koła zębate, ale nie ma takiej konieczności. Jednak polecam to zrobić i wymienić przy okazji uszczelniacze wałków rozrządu. Koszt niewielki a będzie pewność, że tutaj wyciek oleju się nie pojawi.

Zaznaczamy, który wałek jest na zaworach wydechowych, a który na ssących. Wałki są takie same i można je zamienić miejscami, ale części zużywają się różnie i lepiej składać dokładnie tak jak było wcześniej bo mamy pewność, że wszystkie elementy są do siebie "dotarte" i nię będą się dopasowywać od nowa :). Odkręcamy panewki wałków zaczynając od środka wałka. Tutaj też dokładnie oznaczamy, gdzie która panewka była, i w którą stronę była ułożona! Kiedy już uwolnimy wałki rozrządu, wyjmujemy tzw. szklanki (hyrauliczne popychacze zaworów). Nie są w żaden sposob przytwierdzone i powinny wyjść bez problmu. Obchodzimy się z nimi bardzo delikatnie, bo każda rysa na szklance lub na jej gnieździe może skonczyć się uszkodzeniem silnika podczas późniejszej jego pracy. Polecam wyciągać popychacze przy pomocy magnesu :). Tutaj koniecznie oznaczcie sobie, który popychacz gdzie był (najlepiej każdy w osobny woreczek z numerem).



Następnie zabieramy się do odkręcenia kolektora dolotowego. W tym celu odkręcamy przewody paliwowe od listwy wtryskowej i wyjmujemy przepustnicę. Pamiętajcie o każdym przewodzie i rureczce podciśnieniowej bo jest ich kilka i każda ważna :)



Kolektor wydechowy również tylko odsuwamy, żeby zaoszczędzić trochę czasu. Można go oczywiście wyjąć zupełnie, ale jak kto woli :).

Przed odkręceniem głowicy sprawdźcie dokładnie dziesięć razy czy wszystko jest od niej odkręcone i odpięte. Tutaj w 2.0 16V ECOTEC pod kolektorem ssącym na tyle głowicy jest jeszcze ukryty przewód płynu chłodzącego wchodzący do głowicy. Nie wiedząc o nim przy zdejmowaniu głowicy można łatwo go zniszczyć, a nowy dostępny jest tylko oryginalny.

Więc w skrócie: Lewa strona - pasek rozrządu (już go nie ma bo się zerwał :) ) i czujnik położenia wałków rozrządu, prawa strona - podstawa cewki i zawór EGR, przód - kolektor wydechowy, przewód wodny idący od obudowy termostatu do chłodnicy i cienki przewód wodny wychodzący z obudowy termostatu, tył - kolektor ssący, oraz ukryty pod nim przewód wodny.

Teraz popuszczamy wszystkie 10 śrub trzymających głowicę. Wykręcamy je i zapisujemy, gdzie która była. Zapinamy podnośnik lub jeśli go nie mamy, chwytamy za haki montażowe silnymi ramionami i wyciągamy głowicę :) Może być lekko sklejona z silnikiem bo uszczelka głowicy jest pokryta specjalnym klejem kiedy jest nowa (Polecam post Wymiana uszczelki pod głowicą). W żadnym wypadku nie podważamy niczym głowicy! Stukamy w haki montażowe gumowym młotkiem lub zwykłym młotkiem przez kawałek drewna.



Teraz już wiemy ile zaworów jest uszkodzonych... w moim przypadku sześć. Dwa wydechowe i cztery ssące. Widać to gołym okiem na zdjęciu powyżej.

Mamy więc dwie opcje :). Szybką i dokładną... szybka to taka, że kupujemy drugą kompletną głowicę za 200-300zł, zanosimy do pobielenia i zakładamy modląc się, że była w przyzwoitym stanie :), a dokładna to taka, że robimy przegląd i mały serwis całej głowicy. Rozpinamy wszystkie zawory, wymieniamy uszczelniacze zaworowe (to doskonała okazja, żeby to zrobić), wymieniamy uszkodzone zawory na nowe i docieramy wszystkie zawory. Jest tylko jedna sprawa, którą musimy ustalić po wyjęciu uszkodzonych zaworów - stan prowadnic zaworowych (rurek wprasowanych w głowicę, w których znajdują się trzonki zaworów). Jeśli mamy szczęście (bo to niestety loteria) to prowadnice są całe. Jeśli jednak są uszkodzone to bez paniki.. albo trzeba je wymienić, ale jest to kosztowne, ponieważ nie zrobimy tego sami, albo.. kupujemy kompletną głowicę i na niej robimy mały serwis. Zwiększy to koszt naprawy o zakup głowicy, ale zmniejszy o nowe zawory, które w kupionej głowicy są całe. Dodatkowo można sprzedać same wałki rozrządu a resztę starej głowicy oddać na złom odzyskując trochę gotowki :).

Rozpinanie zaworów jest dość upierdliwe i trzeba albo kupić albo zrobić samemu takie oto narzędzie. Można też poprosić jakiegoś mechanika żeby nam zawory porozpinał, ale wiadomo.. to dodatkowy koszt.



Wracając do mojej Vectry 2.0 16V... Miałem szczęście i moje prowadnice były całe. Szczerze mówiąc nie zdarzyło mi się, żeby były uszkodzone ale wiem, że tak bywa. Wyczyściłem dokładnie całą głowicę, wymieniłem uszkodzone zawory i wszystkie uszczelniacze. Musiałem też wymienić dwie szklanki, ponieważ miały delikatne wżery. Pamiętajcie, że popychacze muszą mieć zupełnie gładką i błyszczącą powierzchnię. W innym wypadku należy je koniecznie wymienić.

Gotową głowicę zakładamy do naszego auta. Nie zapominajcie o komplecie nowych uszczelek. Uszczelka głowicy, uszczelki pod oba kolektory, uszczelka pokrywy zaworów oraz uszczelka pod podstawe cewki to absolutna konieczność.

Naprawa w moim przypadku kosztowała ok. 450zł plus moja robota :). Jak widać nie trzeba od razu wymieniać silnika czy złomować samochodu :).

Życzę powodzenia i wytrwałości.. mnie zastała noc ;)

Pozdrawiam
Amatoraut


12 komentarzy:

  1. No roboty to tutaj trochę było. Praca dla cierpliwych.. :) Ja po pierwszych 10ciu minutach już bym sobie darował.

    OdpowiedzUsuń
  2. UWAGA! Wszystkie komentarze z nazwami stron lub firm lub innymi namiarami będą usuwane! Zapraszam do zakładki WSPÓŁPRACA.

    OdpowiedzUsuń
  3. W moim przypadku nie było za ciekawie jak poszedł pasek. Nie chciałem sam tego wymieniać tylko oddałem auto do mechanika :)

    OdpowiedzUsuń
  4. WOW! Nie spotkałem się jeszcze z tak dokładnym opisem całego procesu, tak skomplikowanej naprawy. Pewnie dzisiaj podejmę decyzję czy będę próbował naprawić to sam, czy jednak oddaje do warsztatu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielki podziw za włożony wkład pracy w naprawę tego silnika. Widać że zawory dosyć obficie oberwały i dobrze że gniazd zaworów nie ukruszyło.

    OdpowiedzUsuń
  6. To zalezy co trzeba w nim naprawić. I jaki jest dostęp do silnika. Bo czasami jest tak, że trzeba rozebrać cały samochód z przodu, żeby dostać się do silnika i to jest masakra

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę mi powiedzieć, jak po takim "remoncie" zachowuje się samochód? Trochę mnie przeraża nazwa "remont silnika", a niestety teraz w warsztacie bawią się moim autkiem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na prawdę wielki podziw ! Widać, że znasz się na autach. Dla tego laika jak ja myślę, że taka "naprawa" zakończyłaby się szybko fiaskiem. Zawsze w takim momencie oddawałem samochód do mechanika, ale może dzięki tej fachowej instrukcji następnym razem (oby nie za wcześnie) podejmę się wyzwania. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie opisanie! Dzięki Panu nie miałem żadnego problemu podczas naprawy

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny artykuł, ze swojego doświadczenia powiem, że trzeba uważać na rozrząd bo później są spore koszty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę zapoznać się z zakładką "wsółpraca" i usunąć link z nazwy użytkownika :)

      Usuń